O podejściu do ubrań i tym, co lubię w modzie

O podejściu do ubrań i tym, co lubię w modzie

Kobieta w czarnej bluzce i dżinsach

    Rzadko ubieram się na ciemno - to muszę przyznać. Od dłuższego czasu preferuję kolorowe ubrania lub takie, które są utrzymane w jaśniejszej tonacji. Wyjątkiem są tu spodnie. Te chyba od zawsze wolałam, kiedy były bardziej odporne na zabrudzenia, a taki jest właśnie głęboki odcień dżinsu. Połączyłam go z czarną bluzką Ralpha Laurena, którą kupiłam bardzo okazyjnie. Jeśli chodzi o to, jak jeszcze mogłabym zestawić ten element, aż cisną mi się na myśl jakieś ciekawe legginsy. Ale nie czarne, bo niezbyt chętnie ubieram się cała w tym kolorze. To mnie przytłacza. Chyba przyznacie mi rację, że ubrania wpływają na nasz nastrój?
Kobieta w czarnej bluzce i dżinsach

    Przyznam, że nie lubię kupować ubrań i dodatków bez jakiejkolwiek okazji. Niezależnie od tego, czy jest to odzież z sieciówki, sklepu vintage, czy też z internetu. Bardzo polecam rozglądanie się za skarbami w niższej cenie. Czasem lepiej trochę poczekać niż niepotrzebnie przepłacić. W końcu, chyba lepiej mieć więcej za mniej niż odwrotnie?
Czarna bluzka i dżinsy

    Wybierając ubrania, staram się postawić na praktyczność. Szczególnie cieszy mnie to, kiedy mogę założyć na siebie coś, co wywodzi się spod znaku niosącego ze sobą wieloletnią tradycję. To dlatego, że z radością poznaję ciekawostki o markach, ich historię i inspiracje projektantów. Swego czasu przeczytałam wiele książek poświęconych modzie. Natłok informacji sprawił, że trochę musiałam od tego odpocząć. Jednak po dość długiej przerwie dzisiaj znowu sięgnęłam po polskie wydanie Vogue'a. Pamiętam jeszcze jego pierwszy egzemplarz, który nadal leży ukryty w moim domu. Chociaż przyznaję, że do czasu wycofania z rynku, moim ulubionym magazynem było Harper's Bazaar, za którym trochę tęsknię do teraz.
Bluzka - Ralph Lauren / Spodnie - Stradivarius / Torebka ze skóry lakierowanej - Ferragamo (model vintage z lat 70.) / Kolczyki ze srebra - YES / Skórzane kozaki - Pikolinos / Smartwatch - Xiaomi Mi Watch Lite

Odtwarzam strój z Pinteresta! Pinterest Outfit Inspiration

Odtwarzam strój z Pinteresta! Pinterest Outfit Inspiration

Neonowy sweter, marynarka, dżinsy

     Postanowiłam zrobić coś, czego jeszcze tu nie publikowałam - zainspirować się Pinterestem! Tego typu tematy są popularne na YouTube, jednak ja chcę przedstawić je w wersji blogowej. Myślałam nad pokazaniem kilku strojów naraz, jednak pojedyncze wpisy wydają mi się bardziej odpowiednie. Mam nadzieję, że inspiracje z Pinteresta staną się swego rodzaju serią. Co istotne, outfity raczej nie będą identyczne - mogą charakteryzować się innymi kolorami lub materiałami. Zależy mi na utrzymaniu podobnej stylistyki, kroju ubrań. W końcu - kto z nas ma te wszystkie super ciuchy z sieci w szafie? Większość pewnie poszukuje czegoś podobnego, nie identycznego. ;)

    Moja inspiracja:



    Elementy stroju:

- neonowy sweter,

- czarna marynarka,

- jasne dżinsy

- czarne botki.

    Udało mi się znaleźć podobne rzeczy w swojej szafie. Dzianina nie ma identycznego kroju, ale jest jaskrawo-zielona. Marynarka ma białe paski, które moim zdaniem, także tu pasują. Odwzorowując ten strój z Pinteresta skupiłam się na odsłonięciu rękawów przez podwinięcie marynarki. Zadbałam też o to, by to sweter był najmocniej widocznym elementem. Od siebie dodałam torebkę - mój coroczny urodzinowy zakup.

Marynarka i neonowy sweter
    Na inspiracji z Pinteresta kobieta nie ma ze sobą torebki. Jednak ponieważ nie chodzi mi o kopię jeden do jednego, zdecydowałam się dodać model vintage, który jest prawdziwą perełką w mojej garderobie. Wychodząc na zewnątrz zarzuciłam na siebie płaszcz, co także było własną interpretacją. Moim zdaniem, w inspirowaniu się nie chodzi o dosłowne zrzynanie ze zdjęć innych osób. Jednak sposób noszenia swetra i marynarki to coś, na co wcześniej nie wpadłam. Chodzi mi tu o mocne odsłonięcie neonowych rękawów. Bardzo podoba mi się ten efekt i pewnie jeszcze go zastosuję!

Neonowy sweter inspiracja
    Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać do szukania inspiracji na Pintereście. Mam zapisanych jeszcze kilka tego typu propozycji i nadal rozglądam się za następnymi. Tak, jak już wspomniałam, chciałabym, aby powstała seria na blogu, która przedstawiałaby stroje inspirowane Pinterestem. Widziałam takie przedsięwzięcia na YouTube i Instagramie, jednak moim zdaniem, również blogi są dobrym miejscem, by pokazać coś takiego.

    Pozdrawiam serdecznie!

Marynarka - vintage / Sweter - vintage / Dżinsy - Hollister / Srebrne kolczyki - Lian-Art / Srebra nausznica - C&A / Srebrny pierścionek - C&A / Skórzana torebka - vintage Ferragamo (model z lat 70.) / Smartwatch - Xiaomi Mi Watch Lite / Skórzane botki - Wojas

Jak dbać o dłonie? Domowe sposoby!

Jak dbać o dłonie? Domowe sposoby!

Nakładanie kremu do rąk

    Trochę mnie nie było, więc czas najwyższy, żeby znowu się rozkręcić. Tym razem, z racji tego, że inspiracje modowe, które zostały mi po wakacjach mogą się już nie przydać, postanowiłam wrócić do tematyki kosmetycznej. Zresztą, chyba przyda się mała odskocznia - tak samo mnie, jak i Wam.

    Pielęgnacja dłoni to nie tylko krem do rąk - to trzeba zaznaczyć. Trochę wkręciłam się w tę kwestię i udało mi się znaleźć kilka ciekawostek w tym temacie. Na początek, najprościej jak się da, przedstawię Wam kilka kroków, które warto wprowadzić do pielęgnacji dłoni, tym bardziej jesienią, a później też zimą.

1. Kąpiele

2. Peeling

3. Maseczki

4. Krem

5. Odżywka na skórki

    Dobra, to teraz szersze spojrzenie na owe zagadnienia. Pierwszym z nich są kąpiele. Dłonie warto zamoczyć w specjalnie dobranej mieszance ziół lub oliwie z dodatkami pielęgnacyjnymi. Mowa tu o domowych sposobach. Szczerze przyznam, że do tej pory tylko raz skorzystałam z tej metody pielęgnacji dłoni. Mimo to wiem, że niesie ona ze sobą cenne korzyści - nie tylko związane z odżywieniem, ale też zmiękczeniem naskórka przed następnym krokiem.

    Peeling dłoni wprowadziłam do swoich zwyczajów i staram się być regularna. To doskonały sposób na pozbycie się martwego i zrogowaciałego naskórka. Znam kilka sposobów na jego wykonanie. Pierwszym jest wykorzystanie peelingu do ciała, jednak ja z takowego nie korzystam - jeśli jest potrzeba, sięgam po szczotkę, a w przypadku dłoni ta raczej się nie sprawdzi. Możecie także nabyć dedykowany produkt do rąk, zarówno w formie tradycyjnego kosmetyku z drobinkami, jak i rękawiczek złuszczających. Moją ulubioną metodą, jak wykonać peeling dłoni pozostaje jednak DIY. Porcję kremu mieszam z fusami po kawie i przechodzę do dokładnego masażu. Polecam jednak wybrać tańszy kosmetyk, chociażby po to, by nie było nam go później żal zmyć.

Maska do dłoni i paznokci
 
  Swoją przygodę zaczęłam z maseczkami do dłoni DIY. Trochę inspirowałam się znaleziskami z sieci, trochę tym, co akurat znalazłam u siebie na stanie. W końcu wypróbowałam gotowe produkty. Pierwszym, po który sięgnęłam była maska parafinowa Hands&Nail Therapy Eveline. Jednorazowa, więc trochę nieekonomiczna, chociaż pozostawia miłe uczucie po zastosowaniu. Uznałam jednak, że gdzieś muszę znaleźć produkt wielorazowy. Znalazłam, właśnie w dniu, w którym piszę ten wpis. Parafinowa maska do rąk i paznokci Lirene ma 100 ml i formę żelu. Nakłada się ją na dłonie i zakłada rękawiczki, które należy nosić przez 15 minut. Nie są one dołączone do zestawu. W jej składzie znajdziemy oprócz parafiny wazelinę, masło shea, wosk z oliwek, ceramidy oraz witaminy A i E. Po użyciu tej maski na dłonie skóra była przyjemna w dotyku, zobaczymy jak będzie przy dłuższym stosowaniu. Od razu uspokajam - parafina na dłonie to dobre rozwiązanie. Ma ona działanie silnie natłuszczające oraz skutecznie zabezpiecza skórę.

Krem do rąk z pompką

    Krem do rąk może być parafinowy. Ja jednak wybrałam dwa, które są jej pozbawione. W tym miejscu dam Wam radę z mojego doświadczenia - mam dwa kremy do rąk. Jeden w dużym opakowaniu 300 ml, który trzymam na półce. Cztery Pory Roku S.O.S. Skin z pompką kosztuje jakieś 14-15 zł i jest bardzo wydajny. Nakładam go kilkukrotnie wciągu dnia. Ale tutaj pojawia się aspekt praktyczności - jak go ze sobą zabrać na miasto, czy na uczelnię? Ciężko. Dlatego kupiłam miniaturkę kremu do rąk rumiankowego Isana 30 ml. Jest mały, poręczny i dzięki temu sprawdza się poza domem. Myślę, że mogłabym kupić pełnowymiarowe opakowanie, jednak urzekła mnie jego niewielka tubka za równie niewielkie pieniądze, którą można spakować praktycznie do każdej torebki. To bardzo przydatne jesienią, kiedy szczególnie mocno trzeba dbać o dłonie.

Krem do rąk do torebki

    Kolejnym podpunktem jest odżywka na skórki, chociaż ja znalazłam tanie rozwiązanie, które pozwala mi dbać przy okazji o paznokcie. Zainspirowana filmem na YouTube zaczęłam wmasowywać w okolice macierzy pomadkę ochronną Alterra Rumiankową, która bazuje na oleju rycynowym. Możecie także stosować jego czystą wersję. Pomadka sprawdza się u mnie bardzo dobrze, staram się stosować ją raz dziennie. Jest tania i łatwo dostępna. Sam masaż trwa maksymalnie minutę, a produkt nie pozostawia zbytnio tłustej warstwy, a raczej lekki film.

    Jeśli chodzi o pielęgnację dłoni, mogę wspomnieć jeszcze o kilku wskazówkach. Po pierwsze - nie bójcie się parafiny. Jeśli możecie sobie na to pozwolić, możliwe jest zaopatrzenie się w parafiniarkę do zabiegu parafinowego, czyli pokrycia dłoni z produktem pielęgnacyjnym olejem mineralnym. Nie mam jej, więc nie ocenię, jak taki proces działa na skórę. Sięgnęłam za to po maseczki z parafiną, chociaż preferuję naturalne kosmetyki (jednak nie jest to dla mnie coś obowiązkowego). To dlatego, że olej mineralny dobrze zabezpiecza naskórek. 

    Pamiętajcie także o stosowaniu delikatnych produktów do mycia rąk. Mogę polecić mydła do rąk Yope, które stosowałam także na całe ciało. Zresztą, nie mam osobnego dozownika na umywalce, wybieram jeden uniwersalny preparat. Aktualnie stosuję mydło w płynie Isana Sensitiv. Ma ono, co prawda, w składzie mocny detergent, jednak z tego, co się orientuję, może być on łagodzony przez Cocamidopropyl Betaine. Mydło mnie nie wysusza, więc polecam.

    Jeśli chodzi o maski na dłonie, proponuję zaopatrzyć się w rękawiczki - bawełniane lub foliowe. Poprawiają one wchłanianie się produktów pielęgnacyjnych, a przy okazji - zapobiegają brudzeniu podczas normalnego funkcjonowania. Skoro już mowa o rękawiczkach, dobrze jest sprzątać w gumowej parze, w tym zmywać naczynia. Ja niestety tego nie robię, ale wspominam, że warto zmienić przyzwyczajenia, co być może i mi się w końcu uda.

    Na koniec wspomnę, że jeśli odsuwacie skórki, najlepiej jest robić to drewnianym patyczkiem lub specjalnym kopytkiem. Z kolei do wycinania należy stosować specjalne cążki. Jeśli chodzi o to, jak prezentują się skórki na dłoniach w moim przypadku, nie mam z nimi większego problemu.

    Mam nadzieję, że udało mi się zainspirować Was do pielęgnacji dłoni w domu. Przyznaję, że u siebie widzę efekty po regularnym przykładaniu się do dbania o kondycję rąk. Jako ciekawostkę dodam, że czasem wmasowuję w naskórek resztę kremu z SPF, z kolei latem było to u mnie normalne. Zwróćcie uwagę na to, że dłonie także starzeją się pod wpływem słońca. 

    Przyznaję, że to dość "obfity" powrót na bloga. Liczę na to, że udało mi się wyczerpać temat. 

Pozdrawiam!

Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady

Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady

 

Kobieta z kubkiem kawy

   Cztery lata wspomnień, planów, cichych i głośnych śmiechów na myśl o wakacjach sprzed kilku sezonów. Niemal dokładnie cztery lata później znów odwiedzam Bieszczady. I pomyśleć, że podpis na szczycie altany ze zdjęcia nadal tu widnieje. Dołączył kolejny, który choć niknie na tle pozostałych, dla mnie pozostaje widoczny.

Kobieta pijąca kawę

Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady

   Może nie rzuciłam wszystkiego, ale w Bieszczady wróciłam. Dlatego odrywam się na chwilę od wspomnień z czerwcowo-lipcowego wyjazdu. O tym, co robiłam nad Soliną opowiem kiedy indziej, tak samo jak i o poprzedniej objazdówce. Dzisiaj skupiam się na bieszczadzkim spokoju, który polecam każdemu. Warto tu przyjechać i warto wrócić. Poczuć ten klimat. Naładować baterie.